Auf der Suche nach der Welle.

 

In der Mitternacht höre ich das Rauschen der Palmen. Ich bin in Langabann. Ich musste eine Arbeit finden, weil ich meine Ersparnisse für einen Kite ausgegeben habe. Ich musste mich von der Crew verabschieden und mein Brot verdienen. Ich glaube, es war alles nur zu dem Besten, da ich jemanden getroffen habe, der über Bodyboarding mehr weiss.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Jetzt über der Welle. Ich war in Gas Chambers – übersetzt `Gaskammern`. Zu dieser Zeit war der Ozean ziemlich ruhig und die Wellen waren 1.5 meter groß.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Surf-Ausflüge sind interessant. Jeder, der den Strand besucht, träumt von einer Welle, die sie schnappen möchten und „das Allerbeste” erleben möchten.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Wir fuhren nach Silwerstroomstrand, was uns schon bekannt war. Wir waren hier am Anfang des Monats.
W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

 

Wir haben uns aber für einen anderen Ort entschieden, 20 Minuten zu Fuß südlich. Die Wellen dort haben Power!

 

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Die Wellen hatten sofort große Kraft, solche Energie war genug, um die ersten Airs zu machen. Ich habe einige Wellen geschnappt und ich war auf der orangen PRIDE-Rakete.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.
W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Eine einfache Regel ist das, was ich im Body und Surfen mag. Wenn du nicht genug erfahren und stark bist, dann wirst du keinen Erfolg an der großen Wellen haben. Die Ostsee ist ideal für body, weil die Wellen nicht groß sind und die Wellen brechen sich der Küste nah ( beach break).

Dort kann man lernen, worin besteht das Brechen der Welle und duck dive. Das Brett ist kleiner als ein Surfbrett, man kann ruhig mit ihm aus Krakau nach Hel reisen.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Eine weitere Reise war mehr turistich, weil das Ziel war, sehr guten Fisch zu essen und den Ort Dungeons zu sehen, wo sich die größten Wellen in der Nähe von Kapstadt brechen. Dies ist in der Nähe von Hout Bay. Einerseits hatten wir kein Glück, weil es dann keinen Swell gab, andererseits haben wir diesen Ausflug in einen mehr afrikanischen Ort gemacht.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

 

Die Crew musste ich abklatschen und los ging es.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.
W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Mein Umzug fand um 2 Uhr morgens statt, ungewöhnlich. Ich habe mich im Haus meines zukünftigen Chefs aufgehalten. Als ich in die Garage ging, sah ich mehrere Bodyboardbretter, meist lokale Marken.. Es stellte sich heraus, dass mein Gastgeber vor zwanzig Jahren ein professioneller Bodyborder war.
W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.

Er zeigte mir Bodyboarding-Magazine, die eine Kopie der ersten Ausgabe beinhaltete (aus 1997). Zur Erinnerung wurde dieser Sport in Hawaii vor über vierzig Jahren gegründet. Morey Boogieboard

Ich kann es kaum erwarten, um gemeinsam zu schwimmen. Er sagte, er sei bereit, mich zu lehren. Leider schweren Herzens muss ich zugeben, dass hier eine bessere Saison für die Welle im Winter ist, also wenn in Polen Sommer herrscht.

W poszukiwaniu fali W nocy o północy jestem i słyszę szum palm. Przywiało mnie do Langebaan. Trzeba było ruszyć się do pracy, bo za wszystkie oszczędności kupiłam kita. Nie ma co chomikować jak można korzystać. Trzeba było się pożegnać z ekipą i jechać za chlebem. Myślę, że na dobre wyszło, bo spotkałam kogoś, kto o bodyboardzie wie trochę więcej. A teraz o fali. Byłam w słynnych Gas Chambers - w tłumaczeniu komory gazowe. Nazwa dość wymowna, choć podejrzewam, że o tej porze, ocean tylko delikatnie falował i ospale wyrzucał 1,5 metra. Surf tripy to ciekawe doświadczenie. Wszyscy, co jadą na plażę samochodem, motorem czy longiem marzą o fali, którą chcą okiełznać i doznać „wszystkiego co najlepsze”. Pojechaliśmy do Silwerstroomstrand, znanego już miejsca. Byliśmy tu na początku miesiąca. Wybraliśmy jednak inny spot, który jest oddalony o 20 minut piechotą na południe. Tamtejsza fala ma dużą moc! To co najbardziej lubię w bodybordingu i surfingu to prosta zasada. Jeśli nie jesteś wystarczająco silny, doświadczony, żeby przejść przez przybój dużej fali to nie pobawisz się na nich. Nastąpi małe marketingowe lokowanie produktu: Bałtyk jest idealny na bodyboarding, ponieważ fala są nie duże, fala łamie się blisko brzegu ( beach break). Na w miarę spokojnej wodzie – choć nie ubliżając „mu”, Bałtyk czasami lubi do pieca dołożyć, można uczyć się na czym polega falowanie, łamanie się fali, przechodzenie przez przybój ( duck dive). Deska bodyboard jest mniejsza niż surfingowa. Elegancko pokonuje się z nią dystans Kraków – Hel. Tyle o tym potencjale. Fale pionizowały się dość szybko, dzięki czemu od razu miało się dużą moc. Taka energia była wystarczająca, żeby robić pierwsze airy. Złapałam kilka fal i leciałam na krawędzi pomarańczowego PRIDE pocisku. Kolejna wycieczka była bardziej turystyczna, gdyż celem było zjeść bardzo dobra rybę i zobaczyć spot Dungeons gdzie się łamią największe fale w okolicach Cape Town. Jest to przy jednej z zatok, o nazwie Hout Bay. Z jednej strony nie mieliśmy szczęścia, bo nie było wtedy żadnego swellu, a z drugiej właśnie przez to, że nie było dzisiaj możliwej fali, odbyliśmy tą prze uroczą wycieczkę w trochę bardziej afrykańskie miejsce. Ekipie trzeba było machnąć high five i wio. Przeprowadzka odbyła się w dość nie typowy sposób, bo o 2 w nocy. Zatrzymałam się w domu mojego przyszłego szefa. Kiedy weszłam do garażu zobaczyłam kilka bodyboardów, głównie lokalne marki. Dość nietypowe zdjęcia rodzinne, gdzie członek rodziny płynie w tubie. Okazało się, że mój host był profesjonalnym bodyborderem dwadzieścia lat temu. Mogłam zadawać wszystkie nurtujące mnie pytania na temat body. Pokazał mi plik magazynów bodyboardowych, w którym był egzemplarz pierwszego numeru. Opublikowany w 1997 roku. Dla przypomnienia ten sport powstał na Hawajach ponad czterdzieści lat temu. Morey boogieboard. Nie mogę się doczekać wspólnego pływania. Powiedział, że jest chętny mnie pouczyć. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że lepszy sezon na falę jest tutaj w zimę, czyli polskie lato. Nie ma co się za wiele martwić. Są inne alternatywy jakie daje RPA o tej porze roku. Zdecydowanie jest to wiatr i słońce.
Aber keine Sorge. Es gibt andere Alternativen in Südafrika zu dieser Zeit des Jahres. Auf jeden Fall ist es der Wind und die Sonne.

Auf der Suche nach der Welle
Translate »